KSIEGA

ULUBIENI

KLUBY

LINKI


ARCHIWUM

2005
lipiec (2)
październik (1)
listopad (1)

2006
styczeń (1)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (6)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (3)
wrzesień (2)
październik (2)
listopad (1)

2007
styczeń (2)
luty (2)
marzec (3)
kwiecień (1)
czerwiec (3)
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (4)
październik (1)
listopad (2)
grudzień (2)

2008
luty (1)
czerwiec (1)
lipiec (2)
październik (1)

2009
styczeń (1)
kwiecień (4)
maj (4)
czerwiec (1)
lipiec (1)

2010
marzec (1)
maj (1)




Blog.pl

design by gingery

for:

Who Knew... >> poniedziałek, 29 stycznia 2007 17:14:50
już całkiem niedługo ferie. A wraz z nimi kilka ciekawych i dobrze zapowiadających się wyjazdów :) Mam nadzieję, że pojadą ci, których lubię, a osoby typu pan P. czy też pan J., którego to jakieś pół roku temu bardzo lubiłam, zrezygnują ;) Załuje tylko, że Bochnia będzie tak krótko.. nie zdążę się nacieszyć ludźmi :/ ale, co będzie, to będzie.
Cieszy mnie fakt, że tymczasowo nie bardzo mam się z czego uczyć więc mam trochę wolnego popołudniami :] kilkugodzinne siedzenie na Necie i żadnych zaległości i kombinatorstwa. Raj po prostu ;) I oby tak zostało przez te dwa tygodnie :P
Zastanawiałam się ostatnio nad wieloma rzeczami. Na przykład nad tym, jak będzie za te kilka lat. Skończę liceum, potem studia (chyba), a potem..? praca w Polsce, czy raczej pozostaje plan wyjazdu za granicę? I czy uda mi się utrzymać wszystkie przyjaźnie i kontakty koleżeńskie z tymi ludźmi, na których mi zależy? Chciałabym i będę się starać, ale co z tego wyniknie, to nie wiem.. I największy mój ból, to co się stanie z "kultem" Zaklikowskim? W tym roku nie mam możliwości pojechać (nad czym już teraz ubolewam), za rok już na 100% jadę, ale czy to będzie to samo? W 2004 mnie nie było. I co? I wszystko stanęło na głowie. Federacja się podzieliła, nie mamy prezydenta, bo "nie", totalna anarchia, a jak chcesz się czegoś bliższego dowiedzieć, to wciąż słyszysz że "różnica zdań" albo cos w tym stylu rzucane gdzieś w przestrzeń między rozmówcami. I tak wiem, o co poszło, trudno się domyśleć. Tylko dlaczego mamy wszyscy przez to cierpieć? Do tego oni ranią samych siebie. Jacek jest wychowankiem Doktorka, do tego przyjacielem Saszy. A teraz co? Nie widuję praktycznie Daniela, Dziadka też. Nie mówiąc już o ludziach z innych sekcji. Nie mam nawet szans żeby zapoznać się z co najmniej połową nich. Uważam to za krzywdzące! :/ Teraz nawet Zaklików to nie jest to samo, co za pierwszym razem. Pamiętam te cholerne kary, reżim, treningi, podziały na grupy, ognisko 24h na dobę, niby-obiady, które nie zawsze nam wychodziły, "szyszki" i całą resztę. Przepłakałam tam sporo. Było ciężko, a jak. Ale dzięki temu czegoś się nauczyłam. Nie mówie w tej chwili o liczeniu (chociaż to było zajebiste.. heh...), ale o pracy zespołowej, zdobywaniu znajomości, czy szacunku dla innych. Może i w dalszym ciągu nie wiem, jak się do kogo zwracać, czy jaki kiedy wykonać ukłon, ale wiem na co mogę sobie pozwolić. Nie to, co większość dzieciaków, które chodzą ile chodzą i pyskują wszyskim naokoło. Aż mnie nosi, kiedy szczyl lat ledwie 10 klnie jak szewc i się rzuca, bo ja mu przecież i tak nic nie zrobię. Gdyby pojechał sobie do takiego Zaklikowa ok. 2003, to by się nauczył szacunku, gwarantuję. Po prostu nie te czasy. Wiem, że wszystko się zmienia, raz na dobre, raz na złe. Zmiany są potrzebne ( nieraz tylko po to, żeby docenić to, co się miało), ale cholernie boli mnie, że nie może być chociaż raz tak, jak dawniej. Razem z tymi przymusowymi rozruchami porannymi, morderczymi rozgrzewkami Darka i sadystycznymi treningami Jacka. Z tym chłodnym spojrzeniem Hansa, który mnie olewał na całej linii i brakiem zainteresowania ze strony Saszy, Jarka, czy Daniela. Przeżyłabym to. Dla tego nastroju, poczucia,że jest się częścią czegoś większego, czegoś ważnego. Z całą ceremonią, zakazami, nawet z tymi, którzy mnie wtedy na masę wkurzali. W tym roku co prawda trochę zaczęło wracać to ,co było, ale.. Komendanta praktycznie nikt się nie słuchał. Bo co może jeden facet wśród bandy niewychowanych, zbuntowanych małolatów? Raczej nic. Treningi też pozostawiały wiele do życzenia. Prowadził głownie Stasiu. Z raz Doktorek, ze 2 czy 3 Darek i Tomek. Drugi Darek tylko raz, niestety.. wszyscy zajmowali się sobą, zamiast nami. Żadnego rygoru, a skończyło sie na groźbie wojną z tymi zakichanymi okolicznymi mieszkańcami. To już nie to samo. A wiem, że lepiej i tak nie będzie. Nie wyobrażam sobie tlko, co się stanie, gdy wszystko do reszty upadnie. Nic nie może trwać wiecznie, nie? I tego sie najbardziej boję. Nie studiów, pracy itd, ale właśnie tego. Mimo, że Doktorka nie bardzo lubię, a właściwie to go nieznoszę, to i tak życzę mu, żeby chciało mu się tym zajmować przez jeszcze dłuugie, dłuugie lata. Niech stara ekipa zostanie, mam już serdecznie dosyć utraty kolejnych ludzi. Przybywają tylko szczyle ( niektóre do rzeczy, inne do dupy co najwyżej.. :P). Za 5 lat może się poddźwigniemy na nogi i znów będzie prawie po staremu, albo i wręcz przeciwnie - dobijemy sami siebie.
Ci, którzy tego nie przeżyli, pewnie mnie nie zrozumieją. Niezbyt przekonująco to brzmi.. ale i tak życzę wszystkim i każdemu z osobna, żeby miał takie wspomnienia z wakacji (przemówiła przeze mnie skromność wrodzona.. ;P).
A notkę i piosenkę, którą słychać dedykuję komuś, kto był przyjacielem a także wszystkim ,którzy nimi nadal są..
komentarze [1]

przed przeczytaniem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą ;P >> środa, 10 stycznia 2007 21:21:46
Mylog dał o sobie znać, to "blog porzucony" mnie ostatnio prześladuje ;P O czym nabazgrać.. Oglądałam ostatnio zajebisty film wojenny, nie będący jednakże amerykańskim, ale .. rosyjskim ^^' Mowa oczywiście o "9 kompanii". Nie będe opisywać, co tam sie dokładnie działo, bo od tego jest film, żeby go oglądac, a nie czytać recenzje, tudzież moje wypociny. W każdym razie film godny obejrzenia, więc polecam.
Nie mam czasu żeby czytać, więc tego nie robię, mimo, że już zebrał się cały stos niedoczytanych tytułów. Najbordziej ubolewam nad tym, ze Naruto juz daaawno temu wyszedł, a ja ni cholery nie miałam tego w łapach. No przecież szlag człowieka może trafić na miejscu!! :/ Uwielbiam tą mangę. Jak na mój gust, to jedna z najlepszych mang, jakie czytałam (jest też of course kilka innych ziomalskich). Po czym Selena ocenia, czy manga jest dobra? Głupie pytanie, nie? :) Ale faktem jest, że choćby manga była nie wiem, jak bardzo durna i bez sensu, to jeśli kojarzy mie się z czymś miłym, to i tak po nią prędzej czy później sięgnę znowu. Takie moje zboczenie ;) I tak np. FY nie należy do najinteligentniejszych, ale mi się bardzo dobrze kojarzy, do tego lubię kilka świetnych scen i postaci, więc przymykam oko na główną bohaterkę i jej durne perypetie miłosne i po prostu kartkuje :) Kiedy ostatnio ją kartkowałam..? nie pamiętam
No i teraz czas na przedstawienie mojego antystresowego cudeńka. Panie, panowie i Ci, którzy sami nie potrafią się określić, przed Państwem książka "Howl's Moving Castle"!!! Fabuła z pozoru zwyczajna i rzekłabym, nudna. Na pewno nie sięgnęłabym po nią, gdyby nie fakt, że Miyazaki-san zrobił na jej podstawie anime (którego jeszcze wtedy nie oglądałam). Jest zły czarnoksiężnik, niedowartościowana dziewczyna, która nie potrafi znaleźć sobie niczego sensownego do roboty i na drodze nieporozumienia zostaje zamieniona w starą babę, demon, wiedźma i ... strach na wróble ;P oraz kilkoro innych bohaterów :) Zapowiada się na zwykłą bajkę. I dobrze, bo to jest bajka. Ale sposób, w jaki autorka prowadzi narrację, przedstawia bohaterów, jest po prostu niesamowity. Nie ma tam ani jednego słowa, które byłoby zbędne, nieczego też nie brakuje. Jest po prostu idealnie. Nie ma tylu nudnych opisów przyrody, czarów itd., a jedynie tyle, żeby czytelnik się nie pogubił w akcji. No i texty, przy których nieraz rechotałam przez ładne kilka minut (tzw. "głupawkus pospolitus"). Ale tego nie da się opisać, a przynajmniej przekracza to moje umiejętności ;P dlatego zachęcam do czytania. To jedna z takich książek, które czytam po kilkanaście razy i wciąż mi się nie nudzą :))
pozdro dla wszystkich ziomów. Selka słucha sobie na zmianę dwie zajebiste piosenki i jest happy jak cholera :D:D dzięki, mała;)nx:]
komentarze [4]